top of page

Dwa ciała, jeden oddech – o performansie „Wędrujące ciało” Song Joowon

  • Zdjęcie autora: Katarzyna Skręt
    Katarzyna Skręt
  • 6 kwi
  • 3 minut(y) czytania

Zaktualizowano: 13 kwi


Kiedy to piszę, jeszcze nie wróciłam ze spaceru. I nie wiem, czy chcę wracać.


Chodzenie ma w moim sercu szczególne miejsce. Pisałam już kiedyś o tym w kontekście szwendania się po Seulu, ale zanim przypomnę sobie te słowa, wrócę do tu i teraz. Chociaż ta sytuacja performatywna jest już za nami, muzeum zamknięte, artystka zakończyła swoją pracę na dziś, to we mnie wciąż jest ten rytm. Momentami nierówny, bo nasze ciała oparte o siebie plecami musiały wypracować harmonię, ale z każdym krokiem, z każdą minutą ta wspólna podróż dawała mi to, co daje mi szwendanie – spokój.


Mała recepcja Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Dopiero kiedy ruszamy, zauważam, że asystentka artystki jest bez butów, w skarpetkach. Nadaje tempo naszej podróży, która zaczyna się właśnie teraz. Niespiesznym krokiem wchodzimy po schodach, ja z ręką na sercu, które bije jak oszalałe. Nie wiem, czy ze stresu, niepokoju, czy z ekscytacji i oczekiwania. Wchodzimy do sali wystawowej, siadam na zarezerwowanym miejscu, na ławce przed ekranem wyświetlającym pracę wideo. Obok dwie kobiety doświadczają sztuki. I wtedy wchodzi ona…


… wyciąga dłonie i zaprasza do wspólnego chodzenia. Jej oddech rezonuje mi w uchu, jej ciepło rozchodzi się między łopatkami. Czy ona również to czuje? Napiera, aby za moment odpuścić. Prowadzi mnie ku obrazom i obiektom, wybiera, co mam zobaczyć, ale nie odbiera mi sprawczości. Nie czuję upływu czasu, może trwamy w tym już wieczność. Płyniemy pomiędzy ludzkimi ciałami a dziełami sztuki, w przestrzeni, w której słyszę wyłącznie nasz oddech. Odchyla głowę i kładzie mi ją na ramieniu. Pozwalam sobie na to samo. I zamiast śledzić wzrokiem artefakty na ścianach, zamykam oczy. Daję się prowadzić, a nasze oddechy się synchronizują. Czuję dotyk jej palców, delikatnie splata je z moimi i unosimy ręce na boki. Przed nami w tej samej pozie kobieta z obrazu[1] zaprasza: do siebie, do bycia tu i teraz, w skupieniu.


Idziemy, zatrzymujemy się, zmieniamy kierunek, do tyłu, do przodu. Ciepło rozlewa się po plecach, głowy opierają się o siebie, dłonie znowu się splatają. Ten moment, kiedy idziemy ramię w ramię, patrząc sobie w oczy. Oddajemy hołd kobietom na obrazach, kłaniamy się artystkom. Przeglądamy się w sobie nawzajem. Dwa krzesła, siadamy, patrzymy na swoje-nieswoje w oknie wychodzącym na Pałac Kultury i Nauki. Ona odchodzi, a ja zostaję. Ciągle idę.


Song Joowon, „Wędrujące ciało”, 2023; zdjęcie pochodzi ze strony Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie
Song Joowon, „Wędrujące ciało”, 2023; zdjęcie pochodzi ze strony Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie

30 września 2023 roku, Seul


Chodzenie. Sport bardzo niedoceniany.


Chodzę codziennie. Zawsze mówiłam, że lubię to robić, ale dopiero tutaj dałam wykazać się swoim nogom. Chodzenie mnie nie męczy, choć nie wiem, czy sprawia mi uświadomioną przyjemność. Oczywiście, metro to bardzo użyteczny wynalazek, pozwala zaoszczędzić czas. Lecz dopiero tam wychodzi na jaw, kto w sztuce chodzenia jest biegły, a kto opuścił kilka lekcji. Manewry wymijające, uskoki w ułamku sekundy przed zderzeniem, kroki szerokie, lecz niezawłaszczające przestrzeni. Podziemne eskapady to pierwszy etap wtajemniczenia. Zabawa zaczyna się na ulicy. A im węższa, tym szersze pole do popisu.


Odwiedziłam dziś Ikseondong Hanok Village (익선동한옥거리), miejsce niezwykle kameralne, lecz pełne ludzi. (...) Jeśli przeciśniesz się między powoli poruszającymi się ludźmi, masz szansę złapać oddech w bocznej alejce, która przypadkowo doprowadzi cię do pączkarni, w której zamówisz takiego z kremem z kukurydzy. A gdy już nacieszysz się widokiem na miejskie warstwy i odnajdziesz drogę powrotną, okazuje się, że wiesz, gdzie jesteś. I dalej nie potrzebujesz już zerkać na mapę. I idziesz pewnie, bo przecież tu to niemal u siebie.


Ważne, by dojść do siebie. Nawet jeśli trzeba iść naokoło.


PS

Bałam się, że jeśli zacznę pisać i mówić o tym doświadczeniu, to coś z niego ubędzie. Ukruszy się, nie będzie można tego pozbierać, przesypie się przez palce. Jednak minęło pięć dni i nadal na myśl o tym spotkaniu odczuwam wzruszenie i wdzięczność. Nic nie ubywa, osadza się.



Wędrujące ciało (건는 몸). Performans Song Joowon

28 marca, Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie

Współorganizator: 국립현대미술관 National Museum of Modern and Contemporary Art, Korea

Partner: Instytut Adama Mickiewicza

W ramach „Patrząc na niewidzialne. Przegląd obrazów filmowych z Korei Południowej”.


Song Joowon (송주원)


Reżyserka filmów tańca i choreografka. Wywodząca się z tańca współczesnego artystka w swoich pracach zwraca szczególną uwagę na przestrzenie miejskie, które przetrwały próbę czasu oraz zadaje pytania o życie ciała rzutowanego w przestrzeń. [biogram pochodzi ze strony Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie]

Komentarze


  • Instagram

Grafiki użyte na stronie główej:

회소식을 부르는 그림, 호작도 (Bearer of good news, Hojakdo), minhwa, autor nieznany, reprodukcja na pocztówce

​국화 (Chrysanthemum), tusz i jasny kolor na jedwabiu, dynastia Joseon, Shin Myeongyeon (1809-1886), National Museum of Korea, reprodukcja na pocztówce

Obrazy i słowa na tej stronie mają swoje źródło – w większości w moim archiwum, chyba że zaznaczono inaczej. Uszanuj je i nie kopiuj bez zgody.

Sroka siedząca na tradycyjnym koreańskim naczyniu przypominającym kształtem księżyc w pełni, które ma wzór tygrysich pasków

 

© 2026 by Sroka i tygrys. Wszystkie prawa zastrzeżone.

 

bottom of page